księga gości
 
 
mail me

linki

Michał
tse

archiwum

2005
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
luty
styczeń
2004
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
pierwszy dzień w szkole

Nigdy bym się po sobie nie spodziewał, ze kiedyś będę chętnie chodzić do szkoły. A jednak stało się. Pierwsze zajęcia - przyszło około 30 osób i w większości płci męskiej. Naszły mnie nie wesołe myśli typu "no, kurwa, no!". Chwila czekania na wykładowce i oto jest - zajebista laska przedstawia się i mówi, że będzie prowadziła z nami zajęcia z organizacji i zarządzania. Już dawno na zajęciach nie byłem tak skupiony, śledząc każdy ruch wykładowcy. Następne zajęcia to nawet nie wiem z czego były... Wchodząc po przerwie spędzonej na tułaczce po korytarzach i podziwianiu widoków wpadłem do sali a tam tłum - full pięknych przyszłych koleżanek, a ławki na tyle niewygodne, że co chwila koleżanka siedząca koło mnie musiała sie przeciągac wypinając się do przodu :D Zajebiście lubię tę szkołę, jest poprostu piękna :)

Thorn, 2005-10-10 22:53:49
skomentuj (3)

ma się stajla

Jakże mogło być inaczej? Po co wcześniej składać podanie? Najlepiej w ostatni dzień składania papierów i 10 minut przez zamknięciem dziekanatu. Stuprocentowy JA ;)

Thorn, 2005-09-05 21:53:01
skomentuj (1)

akcja ratunkowa "gołąb"

Gniewko znalazł dziś rannego gołębia. Zadzwonił po karetke (po mnie). Szybka akcja poszukiwawcza schroniska w google, jazda na miejsce zdarzenia (szkoda, że nie mam koguta na dachu bo trzeba było stać na światłach) i gołąb został uratowany (albo stał się karmą dla psów w schronisku). Co mogliśmy to zrobiliśmy. Idę spokojnie spać :)

Thorn, 2005-07-22 01:37:47
skomentuj (2)

road trip "High Way to Hel" (nie pomyliłem ilości "l")

A jednak ticaczem można :)
Szczecin->Malbork. Zwiedzanie zamku około 4 godziny. Malbork->Gdańsk. Dojechaliśmy w godzinach szczytu i nie zabłądziliśmy ;) a nawet znaleźliśmy darmowy parking koło starego miasta. Zwiedzanie Gdańska 3-4 godziny i obiad. Gdańsk->Sopot. Bez żadnych planów Trójmiasta i bez wiekszych problemów udało nam się znaleźć molo. Sopot->Hel. Myśleliśmy, że Trójmiasto to 3 miasta a nie jak na Śląsku... Co chwila kończyło się jedno miasto i od razu zaczynało drugie. W Gdyni pojebało nam się trochę i jechaliśmy cały czas po innej drodze niż myśleliśmy, że jedziemy ale jakoś udało nam się znaleźć wyjazd na Hel (dobrze, że Marcus dostał dzień wolnego bo bez pilota byłoby ciężko). Z planu dojazdu do Helu zrezygnowaliśmy bo do Władysławowa dojechaliśmy okolo 23:00, a w planie było wyruszenie w droge powrotną około 1 lub 2 w nocy, więc trzeba było się zdrzemnąć a i tak juz było ciemno więc zwiedzanie było utrudnione. Spaliśmy w samochodzie (do teraz wszystko mnie boli). O 2 ruszyliśmy w drogę powrotną. Władysławowo->Słupsk. Ciemno i mgła taka, że Karaś po ocknięciu się na chwile nie będąc rozeznany w sytuacji zapytał czy nie otworzyć okna i nie przetrzeć szyb bo tak zaparowało wszystko. Salwa śmiechu i już nic nie mówił tylko poszedl spać dalej :) Słupsk->Koszalin. Nadal mgła ale już świtało przynajmniej. Koszalin->Stargard Szczeciński widno, ale jazda przez wioski pełne bydła i zapachów przetrawionego i wydalonego przez te bydło pokarmu no i nadal mgła. W Stargardzie przerwa, bo Karaś bardzo chciał się wykąpać. Stargard Szczeciński->Barlinek. Odcinek specjalny. Trzeba było Karasia podrzucić nad jezioro bo nie miał okazji wykąpać się w morzu. Barlinek->Szczecin. Lżej już o jednego i znana okolica, ale zawsze musi być jakieś ale. Korek straszny między Pyrzycami a Szczecinem. Trzeba było wyrwać się z niego zawracając bo byśmy tam zasnęli a do tego zaczyło ostro słońce dawać się we znaki. Odbiliśmy więc na Gryfino i dalej już bez problemów.
Podsumowując: start w środę o 5 rano, powrót w czwartek około 10 rano. 1056,5 km tico z obciążeniem około 300 kg (we Władysławowie przetarłem podwoziem po progu zwalniającym). Na trasie tylko jedno wyprzedzanie z zapartym tchem załogi, jedno ostre hamowanie przed dowcipnym kierowcą Audi, który postanowił wyskoczyć na nas zza TIRa na drodze bez poboczy i jedno twarde lądowanie przy prędkości okolo 120 km/h, kiedy to asfalt nagle się skończył (nie uwierzyłem znakom o robotach drogowych).
Jak dla mnie było wypas i wiem teraz, że do Afryki też można tym dojechać ;)

Thorn, 2005-07-15 00:51:18
skomentuj (0)

astronauta

Dziś obiado-kolacja z aluminiowej puszki. Nawet mój malutki pokoik przypomina troche ISS tylko, że trochę jakby po zderzeniu z jakimś wachadłowcem lub sporym meteorytem.

Thorn, 2005-06-07 22:42:40
skomentuj (10)

dzień dziecka

"Miękka główka Bena przyjemna w dotyku. Dziecko odpychając się nóżkami jeździ z radością."

Piesek Ben

Thorn, 2005-05-28 21:52:27
skomentuj (7)

...

no i po walentynkach ;)

Thorn, 2005-05-26 15:02:37
skomentuj (2)

walentynki

spoznione ale co tam:
walentynka


Thorn, 2005-02-25 17:14:33
skomentuj (1)

o w mordę

Tym razem śniło mi się, że brałem udział w jakimś wypadku cysterny z chemikaliami. Po tym wypadku zpadłem w śpiączkę. Jak się z niej przebudziłem to zobaczyłem, że przez te chemikalia zmutowałem. Twarz miałem jakby zżartą kwasem, jedno oko zbielało niemal całkowicie. Ale to nic - najdziwniejsze co mi się ze szczęką stało. Miałem 4 żuchwy. Dolna mi się cofnęła i dopasowała do pozostałych - dwóch bocznych i jednej znajdującej się pod podniebieniem. W momencie zgryzu wszystkie cztery zaciskały się ze sobą nieco w głębi paszczy natomiast z przodu najdowały się bardzo szerokie siekacze - po jednym na dole i u góry ale każdy szerokości paszczy oraz wielkie kły. Po wypadku mieszkałem w jakimś rozpadającym się baraku, gdzie strasznie mi się nudziło. Postanowiłem iść od kina ale po drodze zgłodniałem i zaszedłem do jakiejś stołówki. Tam na kogoś się zdenrwowałem i zacząłem obnażać wszystkie zęby, których było mnóstwo na żuchwach i wydawać z siebie jakiś niesamowity dźwięk. Ludzie jak to zobaczyli zaczęli wymiotować. Potem gdzieś jeszcze był jakiś wybuch bomby podłożonej przez terrorystów i jeszcze tylko pamiętam, że uratowałem jakiegoś niemowlaka i więcej nie pamiętam (albo nie chcę pamiętać ;)).

Thorn, 2005-01-29 14:25:35
skomentuj (3)

egzamin sie szykuje

ANALiza matematyczna jak sama nazwa wskazuje jest po to żeby mieć ją w dupie.

Thorn, 2005-01-28 01:01:32
skomentuj (1)


 
created by Michał
{smscontact}